Energa Toruń odjechała po przerwie!
W pierwszej połowie Katarzynki miały spory problem ze organizowaniem swojej gry pod nieobecność podstawowej rozgrywającej - Lauren Mansfield. Dopiero od trzeciej kwarty gra podopiecznych Algirdasa Paulauskasa wskoczyła na właściwe tory i ostatecznie Energa Toruń wygrała niedzielny mecz
Autor fotografii: Łukasz Łukaszewski
Początkowe fragmenty spotkania należały do gospodyń. W zespole Widzewa Łódź od samego początku za zdobywanie punktów wzięła debiutująca tego dnia Kathleen Scheer. Amerykańska skrzydłowa bardzo aktywnie walczyła pod tablicami oraz zdobywała punkty po penetracjach oraz rzutach. Podopieczne Dariusza Raczyńskiego szybko wypracowały sześć oczek przewagi i na tablicy wyników widniało 13:7. Katarzynki starały się jeszcze w inauguracyjnej odsłonie odrobić straty, ale ostatecznie przegrały tę część gry 14:17. 

W drugiej kwarcie Energa Toruń miała spore problemy z organizacją gry. Torunianki oddawały szybkie, nieprzemyślane rzuty i pozwalały rywalkom na zbiórki w ataku. Ponadto trafiać z dystansu zaczeła Darya Zavidna, przez co przewaga gospodyń osiągnęła już dwucyfrowe rozmiary. W pewnym momencie widzewianki prowadziły już różnicą trzynastu oczek, ale trafienie z dystansu Katarzyny Maliszewskiej sprawiło, że obydwie ekipy udawały się do szatni przy stanie 42:32 dla Widzewa Łódź. 

W drugiej połowie gra Katarzynek wreszcie wskoczyła na właściwe tory. Pod koszami dzieliła i rządziła Kelley Cain, której wkład w odrabianie strat i budowanie przewagi jest trudny do przecenienia. Seryjnie punktować zaczęła też Agnieszka Skobel - jej wejścia pod kosz były tego dnia świetną bronią toruńskiego zespołu. Podopieczne Algirdasa Paulauskasa przycisnęły też gospodynie w obronie i przez to Katarzynki przed ostatnią odsłoną miały na swoim koncie 7 punktów przewagi. W końcowych momentach ciężar gry na siebie wzięła kapitan naszego zespołu Emilia Tłumak. To ona oddawała rzuty w kluczowych momentach i się nie myliła. Ostatecznie Energa Toruń pokonała w wyjazdowym pojedynku Widzew Łódź 75:63. 

Widzew Łódź - Energa Toruń 63:75 (17:14, 25:18, 9:26, 12:17) 

Widzew: K. Scheer 14, D. Zavidna 13, B. Harvey-Carr 11, K. Gertchen 11, R. Schmidt 10, A. Kopciuch 4, J. Drop 0. 

Energa: E. Tłumak 21, K. Cain 20, A. Skobel 16, R. Rasheed 8, K. Suknarowska-Kaczor 5, K. Maliszewska 5, M. Uro-Nilie 0, M. Grigalauskyte 0. 

Powiedzieli po meczu: 

Algirdas Paulauskas (trener Energi Toruń): Obydwie drużyny grały w innych składach niż zwykle. Widzew Łódź zagrał z nową koszykarką - Kathleen Scheer. Mieliśmy materiały wideo z jej poprzednich klubów, ale nie wiedzieliśmy jak będzie ona grała w systemie łódzkiego klubu. U nas nie mogła grać nasza rozgrywająca Lauren Mansfield i trzeba było sporo przerabiać w naszej grze. Pierwsza połowa była nieudana, nie mogliśmy grać tego, co zwykle. Rano nie mieliśmy treningu, dziewczyny wyszły śpiące na to spotkanie. Chciałbym powiedzieć, że Widzew Łódź jest mocniejszy niż w zeszłym roku i przed nimi jeszcze trochę wygranych. Tymbardziej, że nowa zawodniczka wydaje się być wartościowym wzmocnieniem. 

Emilia Tłumak (zawodniczka Energi Toruń): Jadąc do Łodzi wiedziałyśmy, że to dla nas gorący teren. Bardzo mało spotkań wygrywałyśmy tutaj łatwo, zawsze męczymy się z tym rywalem. W tym meczu było tak samo. Na szczęście potrafiłyśmy się pozbierać. Mecz mógł się podobać, było wielu zwrotów akcji i do końca nie było wiadomo, kto wygra. 

Dariusz Raczyński (trener Widzewa Łódź): Bardzo chcieliśmy zatrzeć złe wrażenia po poprzednich meczach w Łodzi. Po niezłym spotkaniu w Siedlcach chcieliśmy odnieść sukces we własnej hali. Tymbardziej, że Katarzynki wystąpiły bez swojej podstawowej rozgrywającej. Pierwsza połowa była zrealizowana perfekcyjnie, wyglądało to zgodnie z przedmeczowymi założeniami. Trzecia kwarta była już diametralnie inna. Może wyglądało to z naszych perturbacji kadrowych z okresu ostatnich dziesięciu dni. To nie jest do końca usprawieliwienie, że oddajemy bardzo szybko ciężko wypracowaną przewagę. Później przegraliśmy pod koszem wszystko, co było do przegranie. Potem na końcu doświadczenie Emilii Tłumak, która wbiła nam szpilkę. Postaramy się poskładać ten zespół. Jesteśmy w optymalnym składzie, który założyliśmy sobie przed sezonem. Kathleen Scheer miała być naszym graczem od początku sezonu, z różnych przyczyn nie była. Będziemy pracować dalej, aby odnosić zwycięstwa w rozgrywkach. Gratulacje dla dziewczyn za walkę, ale doświadczenie rywala wygrało. 

Kathleen Scheer (zawodniczka Widzewa Łódź): To był dobry mecz dla nas. Zaczęłyśmy mocno i grałyśmy bardzo zespołowo. To mój debiut w zespole, jest sporo do poprawy i to wyszło w trzeciej kwarcie. Mieliśmy kilka przestojów. Ale przed nami jeszcze sporo meczów, musimy pracować nad błędami i zagrać lepiej w kolejnym meczu. 

Copyright © 2012 Energa Toruń. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: